# Czarodziej
## Imię : Safia


Tila


Ramiel

Aaron

Owkley
## Historia
Matka człowiek z Sodden Lands. potomkini uchodźców z Lirgen.
Ojciec Elf
### O Ligren
Ligren

Cywilizacja, która wysłała ekspedycję do gwiazd zniszczona przez nadnaturalny huragan. Najwięksi astrologowie nie potrafili przewidzieć tego kataklizmu. Przynajmniej byli na tyle kompetentni aby zapewnić przetrwanie naszej kulturze. Niestety tej magicznej wichury nie udało się przeczekać w obozach uchodźczych Absalomu.
Od zawsze lubiłam patrzeć w gwiazdy. Czasami spędzałam całe noce na zewnątrz i zasypiałam przy promieniach wschodzącego słońca. "Nasze przeznaczenie zapisane jest w gwiazdach" - mówiła mi matka. Moi przodkowie byli jednymi z pierwszych, którzy uciekli z **Hyrantam** do Absalomu przed **Okiem Abendego**, które pojawiło się nad naszą ojczyzną Ligren po śmierci Arodena. Miasta założonego przez tego samego boga.
### Wychowanie w Absalomie

Urodziłam się pod znakiem ***Latarnika*** według naszych tradycji znaczy to, że rozświetlę drogę w ciemności, że przeznaczone mi jest odkrywać nowe idee i prowadzić innych ku nim. Zawsze myślałam, że pomogę znaleźć magiczne rozwiązanie które pozwoli moim rodakom wrócić ze swojego wygnania do ojczyzny. Ale gwiazdy miały inne plany.
Od najmłodszych lat wykazywałam wysoki talent magiczny, który moi rodzice kultywowali ucząc swoich magicznych tradycji. Gdy nauczyłam się czytać gwiazdy dostałam od ojca w nagrodę sowę **Owkleya** i razem przeprowadziliśmy rytuał, który związał nas na zawsze. Innego razu kiedy niechcący podpaliłam dom sąsiadów poznałam **Lillię**. Strasznie pracowitą i wrażliwą dziewczynę, bardzo szybko się zaprzyjaźniłyśmy i kiedy nie uczyłam się z rodzicami to bawiłam się z nią. Z biegiem czasu okazało się, że mamy podobne ambicje co do studiów więc postanowiłyśmy sobie nawzajem sobie pomagać. **Lillia** imponowała mi swoją pracowitością i uczyła mnie odpowiedniej metodyki ja uczyłam ją rzeczy które poznałam od rodziców, a **Owkley** nas oceniał. Razem czułyśmy się najlepszymi czarodziejkami po tej stronie Golarionu - mimo, że ledwo co tworzyłyśmy małe płomienie.
* Uczenie się o konstelacjach
* Poznanie historii Ligren
* Zapoznanie przyjaciółki na całe życie - Lilli

### Dostanie się na studia w Arcanamirium
Egzamin wstępny do Arcanamirium był prozaiczny dzięki moim magicznym predyspozycjom i praktycznych ćwiczeniach z rodziną. Pomogło też intensywne wkuwanie materiału razem z **Lillią**. Razem z nią zapisałyśmy się na dwa razy więcej zajęć niż było zalecane dla pierwszego roku w nadziei dowiedzenia się jak najwięcej i znalezieniu odpowiedzi na dręczące nas pytania. *(**Lillia** niekoniecznie szuka odpowiedzi na powrót do ojczyzny dla **Ligrenitów** ale **Safii** tak się zdaje)* Ja nawet zapisałam się na dodatkowe zajęcia z magii boskiej mimo szyderstw **Lilli**.
* Dostanie się do Arcanarium nie było bardzo trudne ze względu na wysoką zdolność magiczną i wstępne szkolenie od rodziny
* Podczas studiów uczy się czego może aby wykorzystać to do odzyskania swojej utraconej ojczyzny

### Matka zaczyna się starzeć mocno
Niestety ludzie starzeją się zdecydowanie szybciej od elfów. **Tila** z każdym dniem miała coraz więcej szarych włosów, a **Ramiel** wydawał oszczędności na kleryków i mikstury mające wydłużyć jej życie. Niestety zwykli kapłani nie potrafią całkowicie odwrócić procesu starzenia, więc wyglądało to raczej na leczenie skutków, a nie przyczyny.
* Większość oszczędności ojciec wydaje na wydłużenie matce życia
### Ojciec znika
Pewnego dnia gdy przyszłam odwiedzić matkę nie zastałam ojca, co było bardzo dziwne bo nigdy nie zostawiał jej samej na dłużej niż 5 minut. Podobno tego dnia nagle wyjechał, a matce powiedział tylko, że znajdzie sposób na to by ją ocalić. Kilka tygodni po jego wyjeździe zaczełam zauważać, że matka ma problemy z pamięcią, niestety z czasem zaczęło się to pogarszać. Jedyne co niezawodnie przywracało jej pamięć było wspólne oglądanie gwiazd.
* Pewnego dnia wyjeżdża bez słowa
### Poznanie czempiona czeladnika Sarenrae Aarona
Niestety moje życie musiało toczyć się dalej. Każdego dnia wracałam po zajęciach do domu pomagałam matce, a wieczorem oglądałyśmy gwiazdy. Czasami kiedy matkę odwiedzali członkowie naszej społeczności znajdowałam czas aby spotkać się z Lillią aby poszwędać się po porcie i rynku.
Ten ciąg niefortunnych zdarzeń przerwało spotkanie **Aarona** na zajęciach z rytuałów divinistycznych. Był bardzo obeznany z tematem i byłby w stanie sam prowadzić te wykłady jak się okazało gdy poprosiłam go o notatki i wypytywałam o interesujące mnie religijne tematy. Szybko oczarował mnie swoją dobrą naturą, inteligencją i tak się złożyło że był niebrzydki. Nawet **Owkley** go polubił, a on nie ufa łatwo obcym. Nie byłam więc zaskoczona gdy powiedział mi, że ma zamiar zostać czempionem Sarenrae przecież ci znani są ze swojego naiwnego idealizmu, ale zdołał mnie zaskoczyć proponując mi, że chciałby towarzyszyć mi na mojej wymarzonej misji. Stwierdził, że byłby to jego sposób aby mnie nawrócić ale chyba oboje wiedzieliśmy, że nie chcemy się od siebie oddalać z innego powodu.
Nasz związek bardzo szybko rozkwitał, pomagało, że byliśmy tak bardzo do przodu z materiałem, że nie musieliśmy dużo czasu spędzać na uczenie się go. Zamiast tego cieszyliśmy się sobą, przyprowadziałam go nawet do mamy i za każdym razem od razu go polubiła, a od tamtego czasu bardzo często mi z nią pomagał.
* Zapoznanie na zajęciach ze świętych rytuałów czampiona in training (Aaron)
* Rozpoczęcie romansu
### Matka na skraju śmierci
Po kilku latach matce znacznie pogorszyły się zaniki pamięci. Po pewnym czasie trudno było jej także wejść do naszego obserwatorium o własnych siłach. Podczas jednej z rozmów Tila powiedziała mi, że "Nie boję się śmierci jedyne czego się boję to umrzeć zanim **Ramiel** wróci. Chciałabym potrzymać go za rękę gdy będę odchodzić."
* Matka zachorowała i z trudem już wychodzi nocami patrzeć w gwiazdy z **Safią**, często (czempion Sarenrae / Aaron) jest potrzebny aby pomóc jej wstawać
* Nie boi się umrzeć ale jest smutna, że mąż nie będzie przy jej śmierci
### Ojciec wraca jako wampir
Dni mijały, a ojciec nie wracał. Po pewnym czasie pogodziłam się z myślą, że nie był w stanie znieść myśli o śmierci swojej ukochanej i nie wróci dopóki **Tila** żyje. Żyłam więc w rutynie - rankiem i popołudniami stuiowałam, a wieczorami spędzałam czas u matki z **Aaronem** i czasami **Lillią** ale nie tego feralnego wieczoru. Tego dnia **Aaron** musiał pojawić się w świątyni na testy czeladnicze więc zaproponowałam **Lilli** abyśmy razem odwiedziły bibliotekę. Za bardzo zasiedziałyśmy się, za dużo czasu kopiowałyśmy zaklęcia z ksiąg w bibliotece uniwersyteckiej powinnam była wrócić szybciej. Kiedy wkorczyłam do mieszkania była już godzina po zmroku. Ale to co zastałam nie byłoby łatwiejsze do przyjęcia w świetle słońca. Gdy weszłam do pokoju mamy zobaczyłam sylwetkę mężczyzny stojącego nad leżącą na łóżku splamioną krwią kobietą.
* Pewnej nocy gdy (czampion Sarenrae/ Aaron) jest zajęty Ojciec wraca jako potężny wampir spotykają się w mieszkaniu
### Ojciec zmienia matkę i Safie w wampiry
Zszokowana krzyknęłam, gdy rozpoznałam leżącą. To była moja mama, a mężczyzna wyglądał jak **Ramiel** ale zmieniony i z krwią na ustach. Rzuciłam w napastnika ogniem ale nie zrobiło to na nim wrażenia. Powiedział tylko zszokowany: "Kochanie to ja, tatuś. Nie rozpoznajesz mnie? Chodź do mnie ciebie też uratuję." **Owkley** próbował wyciągnąć zwój, przy pomocy którego mogłabym teleportować nas i matkę z dala od tego miejsca ale nie zdążył. Nim mrugnęłam ojciec objął mnie i wtopił swoje kły w moją szyję. Od razu poczułam przeszywający ból i starałam się go zrzucić ale nie byłam w stanie go poruszyć. Po chwili ból zaczął znikać zrobiło mi się ciepło, zaczęłam drętwieć, zrobiłam się senna i finalnie poddałam się uściskowi **Ramiela**. Zanim wszystko spowiła ciemność usłyszałam tylko : "Będzimy razem na zawsze."
* Ojciec nie mogąc pogodzić się z tym, że jego ukochana umrze zamienia ją w wampira i zamienia także córkę która próbuje obronić matkę
### Safia przerażona ucieka do czempiona
Gdy się obudziłam **Ramiel** był zajęty matką, trzymał ją za dłoń, głaskał i coś jej szpetał. Skorzystałam szybko z okazji i uciekłam z **Owklayem** do **Aarona** nie zwracając uwagi na resztki krwi na moich ustach.
Na szczęście chłopak zdążył już wrócić do mieszkania, a gdy tylko zobaczył w jakim stanie byłam szybko się mną zajął. Ja zapłakana i roztrzęsiona chętnie przyjęłam pomoc. Gdy zaczęłam mu streszczać co się stało wreszcie to we mnie uderzyło - mój ojciec coś mi zrobił. Oblizałam swoje zęby i moje obawy się potwierdziły. On zmienił mnie w żądnego krwi potwora. W tym momencie **Aaron** mnie przytulił, mi zaburczało w brzuchu, a chwilę później urwał mi się film.
* Po przemianie Safia ucieka do chłopaka
* Następuje chaotyczna scena u chłopaka gdy wyjaśnia spanikowana co się stało, a ten oferuje pomoc i współczucie
### Zabija go nie kontrolując swojego głodu
Pierwsze co pamiętam to słodki smak w moich ustach. Potem smak się wyostrzył pamiętam, że czułam się wniebowzięta i podniecona. Jakbym próbowała ambrozji. Poczułam również lekkie pociągnięcie za włosy, ale nie zamierzałam przestać rozkoszować się trunkiem przez jakiś drobiazg. Następna była konsystencja. Zbyt rzadka jak na wino chociaż pachniało równie słodko. Wreszcie otworzyłam oczy chcąc sprawdzić co jest źródłem tego boskiego trunku lecz gdy to zrobiłam zrozumiałam, że piję krew mojego ukochanego **Aarona**.

Od razu zdalam sobie sprawę, że to przestraszony **Owkley** ciągnął mnie za włosy próbując powstrzymać przed morderstwem. Podniecenie natychmiast ustąpiło odrazie oraz panice. Czy to ja to zrobiłam? Jak mogłam? Przecież go kocham? Na moich dłoniach i ustach widniały karmazynowe dowody winy, którym obojętne były moje rozważania. Lecz nim minęły cztery uderzenia mojego pękniętego serca cichym głosem odezwał się **Aaron**. Szybko zerwałam swój rękaw i zaczęłam próbować tamować krwawienie z tętnicy szyjnej i to nawet działało ale raczej dlatego, że zostało w nim tak mało życiodajnej osoki. "Przepraszam, przepraszam przepraszam! Nie kontroluję się! Ale jeszcze nie odpływaj! Zostań ze mną! Potrzebuję cię! Sama nie dam rady" - Zapłakana krzyczałam. A on ostatkiem sił złapał mnie za rękę podał mi swój medalik z ikoną Sarenrae, który parzył w dotyku i powiedział, że mi wybacza. Że mnie kocha i dlatego jest pewien, że znajdę sposób by pokonać swoje mroczne żądze i że zaczeka na mnie po drugiej stronie aż będę gotowa sobie zrozumieć, że to co się stało nie jest moją winą. A potem zmarł. W moich rękach. Przeze mnie.
Nie chciałam go wypuścić z rąk, jakby to mogło coś zmienić, jakby moje błagania do Sarenrae i Pharasmy mogły przywrócić mi go w ramiona. Spędziłabym godziny rozpaczając gdyby nie wisiorek który na początku powodował dyskomfort teraz zaczął piec jakbym trzymała w pięści malutkie słońce. Ten impuls przywrócił mi względną przytomność umysłu. Nie mogłam tu zostać. Znalazłam drewniane pudełko, do którego schowałam teraz zakrwawiony ostatni prezent od **Aarona**, przykryłam jego ciało i przysięgłam mu, że nie stanę się potworem i że żadna niewinna osoba już przeze mnie nie ucierpi.
* Przytulona Safina zabija chłopaka wypijając jego krew, nie kontrolując swojego głodu
* Jest obrzydzona tym co zrobiła
* Przeżywa histerię i przysięga mu kiedy umiera, że się nie zatraci,
* Bierze od niego jego wisiorek Sarenrae (teraz zakrwawiony), mimo że ją parzy i chowa go do pudełka
* Od tej pory nosi pudełko cały czas ze sobą
### Ucieka możliwe, że używając kręgu teleportacyjnego w Arcanamirium
Szybko uznałam, że nie mogę zostać w Absalomie. Wampiry mają podobno władzę nad swoimi tworami. Musiałam odejść jak najdalej od rodziców, aby znaleźć jakieś lekarstwo lub przynajmniej pomoc w kontroli mrocznych impulsów. Przypomniało mi się, że gdy czekałam na repetytorium w Arcanamarium jeden z profesorów użył uniwersyteckiego kręgu teleportacyjnego. Akurat byłam na tyle blisko by usłyszeć słowo mocy, które go aktywuje. Postanowiłam nie zbliżać się do **Lilli** aby nie podzieliła losu **Aarona** i udałam się prosto do szkoły. Na szczęście słońce jeszcze nie wzeszło więc mogłam bezproblemowo dostać się przed budynek. Jako, że spędzałam więcej czasu na uniwersytecie niż w domu wiedziałam, o istnieniu drzwi bocznych dla personelu, w których wczoraj zepsuł się zamek, a na których nikt jeszce nie położył zaklęcia przez biurakratyczne kłótnie. Dzięki nim dostałam się do kręgu. Na szczęscie magia zadziałała i krąg się aktywował. Nie wiedziałam gdzie się pojawię ale miałam ze sobą **Owkleya**, księgę zaklęć i byłam zdeterminowana dotrzymać mojej obietnicy.
(I tu miejsce na hook do kampanii)
* Postanawia nie kontaktować się z koleżnaką od dziecka i ucieka aby ukryć się przed ojcem i jakoś utrzymać swoje człowieczeństwo
* Jedynym co jej zostało po starym życiu to dziedzictwo bractwa Saoc, sowa Owkley - familiar i wiedza magiczna
## Obrazki do rozważenia i losowe rzeczy
Background postaci - Astrological Augur https://2e.aonprd.com/Backgrounds.aspx?ID=328
Cosmic Caravan - https://2e.aonprd.com/Deities.aspx?ID=219
Ramiel wyznaje - Ketephysa https://2e.aonprd.com/Deities.aspx?ID=110

(Nie mogłem znaleźć mulatki elfki wampirzycy ;( )


"O Sarenrei użycz mi swej mocy aby spopielić mych wrogów!" - kapłan
"Niech zapłonie ogień! Niech strawi moich wrogów" - Wizard
"We feel the pain of a lifetime lost in a thousand days
Through the fire and the flames, we carry on" - Bard
"Poczuj kulę smoczego ogienia!" - Sorcerer(dragon bloodline)
"Niech strawi was przeklęty ogień mej klątwy!" - Oracle
"Oi Janusz mógłbyś ich spopielić bo mi się narzucają?"- Witch

