--- tags: szkic, publikacje, język, kultura --- # Nazwy, tożsamości i dyskurs Temat określeń i tożsamości z wielu różnych powodów bywa trudny i drażliwy, o czym niedługo się zapewne przekonasz. Znaczenia i wrażliwość społeczna z czasem się zmieniają, a nawet w tym samym czaske, te same słowa dla rónych osób mogą znaczyć trochę coś innego. Na szczęście kilka prostych zasad umożliwia łatwe poradzenie sobie we wszelkich sytuacjiach i i komunikowanie się w taki sposób, żeby nikogo nie urazić. Nie zaszkodzi też podstawowa znajomość historii i szerszego kontekstu. :::info ✔ Najbezpieczniejszym określeniem jest zawsze *transpłciowość* lub po prostu przymiotnik *trans* pisany oddzielnie od rzeczownika np. *osoby trans* czy trans mężczyźni. Razem natomiast piszemy z przymiotnikami np. tranżeński. ::: # Trochę historii Jako twórca takich słów jak *transsexualism* czy *transwestytyzm* najczęściej wkazywany jest Magnus Hirschfeld, założyciel Instytutu Seksuologicznego, który działał w Berlinie w latach 1919-1933. Była to niesamowicie postępowa—zarówno w kontekście ówczesnych Niemiec jak i dzisiejszej Polski—uczelnia, mająca na celu nie tylko badanie ludzkiej seksualności, ale także promowanie przemian prawnych i społecznych wynikających z postępującej wiedzy naukowej. Zajmowano się tam takimi tematami jak legalizacja homoseksualizmu i aborcji, a osoby transpłciowe były zarówno pracownikami jak i klientami. Instytut zakończył działalność wkrótce po tym jak 6 maja 1933 roku członkowie Narodowosocjalistycznego Związku Studentów Niemieckich zajęli i splądrowali Instytut paląc 20 tysięcy książek oraz jeszcze więcej fotografii.[^1] ![Plądrowanie instytutu przez nazistów](https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/f9/Institut_f%C3%BCr_Sexualwissenschaft_-_Bibliothek_1933.jpg) Plądrowanie instytutu przez nazistów, 6 maja 1933. Źródło: [wikimedia.org](https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Institut_f%C3%BCr_Sexualwissenschaft_-_Bibliothek_1933.jpg) Nie sposób ocenić w jak dużym stopniu ogarniający Europę nazizm cofnął stan wiedzy o płci i seksualności w środowisku naukowym. Wiemy natomiast, że na całe dekady zablokował dalszy rozwój tych dziedzin, a faszystowska tendencja do straszenia innością zepchęła nienormatywne tożsamości i orientacje seksualne do kategorie zaburzeń psychicznych i dewiacji. > Po roku 1945 dyskryminacja osób homoseksualnych nie ustała. W Niemczech aż do roku 1969 obowiązywał zaostrzony przez hitlerowców antygejowski paragraf 175 kodeksu karnego. Nigdy nie anulowano większości wyroków, wydanych na gejów przez sądy hitlerowskie, a potem sądy RFN. W całości, ten dyskryminujący paragraf usunięto z kodeksu dopiero w 1993 roku. Rząd niemiecki odrzucał też konsekwentnie wszelkie próby uzyskania zadośćuczynienia dla ofiar nazizmu, choć otrzymały je niemal wszystkie poszkodowane grupy.[^7] ## Pół wieku później W 1990 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) przyjęła Międzynarodową Klasyfikację Chorób w wersji 10, w której nie znajdziemy już homoseksualizmu[^2], ale osoby transpłciowe na swoją kolej musiały poczekać kolejne 30 lat. Choć nadal obowiązujące w Polsce ICD-10 dopuszcza możliwość leczenia osób których odczuwana płeć nie pokrywa się z narzuconą przez społeczeństwo, nakłada też spore ograniczenia i kategoryzuje osoby na podstawie stereotypowych cech takich jak zachowanie (tzw. role społeczne) czy ubiór, przypisując im właśnie łatkę transseksualisty lub transwestyty. W duchu ICD-10, od tego jak osoba performuje swoją płeć—a więc jak "odgrywa ją" przed lekarzem czy psychologiem—zależy czy uzyska zgodę na leczenie i korektę danych. Praktyki tego typu są nie tylko upokarzające, ale ponadto potęgują stres, przez co dla wielu osób próba przebrnięca przez tego typu "diagnozę" kończy się depresją, a w skrajnych sytuacjach odebraniem sobie życia. # Ewolucja dyskursu Podobnie jak miało to miejsce z demedykalizcją pojęć związanych z ludzką seksualnością, trans dyskurs również nie poszedłby do przodu z samej dobrej woli śrowodiska medycznego, i wymagał inicjatywy i walki ze strony aktywistów, osób bezpośrednio zainteresowanych. Jak pisze Riki Wilchins we wstępie do *Read My Lips: Sexual subversion and the End of Gender*:[^3] :::spoiler Pokaż tekst oryginalny [ENG] > “Transgender” was first used by activist and trans-spiritual leader Holly Boswell to describe those who were neither transsexuals nor crossdressers. Soon after, it evolved into what is inevitably described as a “broad umbrella term,” defined by its inclusions rather than its boundaries, one in which anyone who is (in Kate Bornstein’s felicitous phrase) “transgressively gendered” was welcome. ::: > [Określenie] “Transpłciowość” zostało pierwszy raz użyte przez aktywistkę i trans-przywódczynie duchową Holly Boswell, by opisać te osoby, które nie są ani transseksualistami ani crosdresserami. Wkrótce później ewoulowało w coś co nieuchronnie określa się jako "szerokie określenie parasolowe", zdefiniowane raczej przez to co obejmuje raczej niż swoje granice, takie, w którym każda osoba która jest (trafnymi słowami Kate Bornstein) "transgresyjna płciowo" jest mile widziana. ## Odppatologizować transpłciowość Zespół Światowej Organizacji Zdrowia od 2014 roku otwarcie postulował konieczność zmian nie tylko kryteriów diagnostycznych, ale całkowicie sposobu myślenia oosobach transpłciowych, nazywając te z ICD-10 „psychopatologicznym modelem transpłciowych osób, opartym na koncepcji seksualnej dewiacji z lat 40”[^8]. W 2013 roku w USA została przyjęta klasyfikacja DSM-5, która zerwała z definiowaniem i kategoryzowaniem reliacji osób z ich płcią poprzez to jak wyglądają, wyrażają siebie i funkcjonują w społeczeństwie, skupiając się zamiast tego na odczuwanym przez nie cierpieniu (dysforii) i potrzebie jej minimalizacji. To otworzyło możliwość leczenia nie tylko osób zaliczanych wcześniej do wąskiej kategorii "transseksualistów". Od tego momentu w USA zgodne z wytycznymi stało się pomaganie wszelkim innych osobom odczuwających cierpienie z powodu różnicy między odczuwaną płcią a posiadanym ciałem. Taka definicja oparta na cierpieniu również nie jest idealna, ale stanowi spory krok do przodu względem wcześniej stosowanych kryteriów. ## Współcześnie <iframe frameborder="0" width="100%" height="100%" src="http://audycje.tokfm.pl/widget/94699,Dysforia-plciowa-od-zaburzenia-do-niezgodnosci"></iframe> Aktualnie świat przygotowuje się do wdrożenia klasyfikacji ICD-11, na którą w Polsce musimy poczekać do początku 2022 roku. Możemy na jej podstawie zaobserwować w praktyce, że środowisko medyczne nie traktuje już odbiegającego od przyjętych standardów sposobów odczuwania płci jako kwestii związanych ze zdrowiem psychicznym, zamiast tego zostały przeniesione do sekcji dotyczącej zdrowia seksualnego. Co więcej, odchodzi również całkowicie od definiowanie transpłciowości przez odczuwanie dysforii płciowej. :::info ℹ W obowiązującej w Polsce od początku 2022 roku klasyfikacji ICD-11 nie znajdziesz takiej jednostki chorobowej jak "transseksualizm" ani nawet "dysforia płciowa". Znajdziesz za to w sekcji dotyczącej zdrowia seksualnego *niedopasowanie płciowe* (eng. gender incongruence) definiowane jako "znaczące i trwałe niedopasowanie pomiędzy odczuwaną a przypisaną płcią jednostki".[^4] ::: Odejście od definiowania przez cierpienie stanowi kolejny krok w kierunku depatologizacji transpłciowości. Niezależnie od tego czy w związku z naszą tożsamością płciową odczuwamy cierpienie, ani od tego czy wynika ono z czynników wewnętrznych takich jak własna relacja z ciałem, czy też zewnętrznych, np. narzuconych społecznie norm i oczekiwań, nasza tożsamość nie jest stanem patologicznym i żaden lekarz ani sąd nie ma prawa stawać nam na drodze do samostanowienia o sobie. Nawet osoby które nie akceptują istnienia osób transpłciowych nieodczuwających dysforii z pewnością zrozumieją, że definiowanie transpłciowości przez cierpienie prowadzi do absurdów. Czy osoba która odczuwała dysforię płciową, ale w wyniku leczenia hormonalnego lub zabiegów medycznych przestała ją odczuwać, przestaje być osobą transpłciową? Czy jeśli osoba nie odczuwała cierpienia i mogła normalnie żyć, ale np. po mastektomii czuje się pewniej i bardziej komfortowo ze swoim ciałem, nie zasługiwała na pomoc? # Ewolucja dyskursu w społeczności :::spoiler Pokaż tekst oryginalny [ENG] > Who knows what to call transpeople these days? The dominant discourse in the transcommunity is at best a moving target. ::: > Kto wie jak w dzisiejszych czasach nazywać osoby trans? Dominujący dyskurs w trans społeczności jest w najlepszym przypadku ruchomym celem.[^3] Pisząc wstęp do *Read My Lips: Sexual subversion and the End of Gender* Riki Wilchins starała się wyjaśnić dlaczego w jej tekstach padają takie a nie inne określenia, a przy tej okazji świetnie przybliża ewolucję określeń. Jeśli wierzyć Riki, historycznie określenie *transgender*, które zostało wymyślone jako uzupełnienie, dla osób które nie czują się ani crossdreseerem ani transseksualistą, naczęściej natomiast o odmiennej płci [gender] niż nadana, ale bez zamiaru wprowadzania zmian w swoich genitaliach. Stopniowo jednak zaczęło ono ewoluować, obejmując także inne tożsamości: osoby określające się wcześniej jako crossdresserzy, chłopczyce [stone butch], osoby intersex i uprawiajace drag. Dopiero w następnym etapie zaczęto określać w ten sposób również osoby uprzednio określane jako transseksualne i co ciekawe spotkało się to z niemałym oporem, utrzymywanym przez niektóre osoby do dzisiaj. Wiele osób które outowały się jako transseksualista, były określane tak przez dekady, niejako przejęły to określenie i działały nim aktywistycznie, czuje, że próby narzucenia im teraz tego jak mają się określać w pewien sposób wymazuje ich doświadczenia. Jeśli interesuej Cię poznanie takiej perspektywy, zachęcam np. do przeczytania [*I Was Recently Informed I Am NOT a Transsexual* autorstwa Riki Wilchins.](https://www.advocate.com/commentary/2017/6/07/i-was-recently-informed-im-not-transsexual) :::danger ❌ Nigdy nie poprawiaj innych osób w kwestii tego jak się określają czy jakich używają zaimków, nawet, jeśli uważasz, że ich określenia są niepoprawne, przestarzałe czy obraźliwe. ::: I personally believe that transgender has succeeded where transsexual failed because people are more comfortable saying it out loud because the latter term—if you hold the word up in the mirror and read it backwards—has the word “SEX” cleverly imbedded in it. czują się w ciasnych ramach swojej płci ani nie mają planów "wymienić" jej na przeciwną, stopniowo ewoluuje zmieniając swoje znaczenie, stopniowo włączając kolejne osoby genderqueer nie planujące dokonywac zmian na swoich genitaliach: Jako żywy dowód ruchomości dyskursu może świadczyć ilość negatywnych emocji jakie wylewają się na seniorki i seniorów społeczności którzy za zmianami nie nadążąją, oraz wszelkie osoby w ich otoczeniu. Przykładem może być Buck Angel, transseksualny mężczyzna, który był jednym z pionierów akceptacji osób trans poprzez swoją pracę w przemyśle filmów erotycznych we wczesnych latach 2000.[^5] :::spoiler Wpis na Tweeterze [ENG] > No they dont they are non binary. Thats not trans-gender. Not sure how these have become the same thing? 🤔 ::: Buck Angel podpadł społeczności nadal posługiwaniem się takimi określeniami jak "transseksualizm", oraz wypowiedziami świadczącymi o jego przekonaniu, że transseksualizm i niebinarność to dwie różne rzeczy, trzymając się - pionierskiej z resztą w jego czasach - definicji, że transseksualiści to osoby które dążą do zmian operacyjnych, a osoby transpłciowe nie. W niektórych wypowiedziach sam nawet zauważa, że na jakimś etapie te pojęcia się pomieszały i wyraźnie nie rozumie dlaczego.[^6] Czy jako społeczność która zawdzięcza to gdzie jesteśmy osobom które nie nadążąją za aktualnymi trendami, mamy prawo te osoby winić i atakować za to, czy powinniśmy wykazać się wyrozumiałością? Musimy pamiętać, że żyją wśród nas osoby, które nie tylko zaakceptowały wmawiane im przez dekady określenie, ale wręcz zinternalizowały je a nawet w pewnym stopniu usiłowały "odzyskać", podobnie jak to miało miejsce z określeniem "queer". OSosby zainteresowane perspektywą takiej osoby odsyłam do tekstu Ricki Wilchins *I was recently informed that I am NOT a transsexual* (Niedawno poinformowano mnie, że NIE jestem transseksualistą). Inne ciekawe rozważania na temat określeń i tożsamości z kolei snuje w *The limits of Transgender?* (Granice transpłciowośći?). Oba teksty do są znalezienia w książce pt. *Burn the Binary! Selected Writings on the Politics of Being Trans, Genderqueer and Nonbinary*. Na bardzo podobny problem ciągle ewolującego języka wokół kwestii związanych z transpłciowością zwraca uwagę [E. Kale Edmiston PhD](https://twitter.com/EKaleEdmiston) w swoim [twitterowum wątku [ENG]](https://twitter.com/EKaleEdmiston/status/1138800229845745664), gdzie krytykuje stosowanie słowniczków określeń w środowisku medycznym jako niepraktyczne i szkodliwe. ## Przyszłość dyskursu Podział pomiędzy transseksualizm a tranpłciowość zdaje się zaniknął naturalnie, z powodu odpięcia tożsamości od ciała, oraz rozszerzenia określenia transpłciowość do poziomu parasola obejmującego wiele tożsamości. Osoby, które nadal dzielą społeczność według kryterium "statusu genitalnego" są zdecydowanie w mniejszości, a dużo większe znaczenie ma odczuwana i deklarowana tożsamość. Choć tożsamości można wyróżniać sporo, zdecydowanie największy podział możemy wyróżnić natomiast na osi binarność/niebinarność, który niekoniecznie w pełni pokrywa się z historycznym podziałem transsexual/transgender, choć zdecydowanie jest taka tendencja. Osoby binarnie transpłciowe na ogół czują potrzebę większych ingerencji medycznych w ciało, ale nie jest to konieczne, nie każda osoba ma też taką możliwość. ![Parasol transpłciowości](https://t-zine.gr/wp-content/uploads/2018/10/non-binary.jpg) Z drugiej natonmiast strony, widzimy zdecydowane zawężenie określenia transpłciowość. Wzorem innych marginalizowanych grup, w miarę wchodzenia w mainstream i uzyskiwania walidacji ze strony środowiska naukowego, następuje coraz silniejsze odcięcie się od tożsamości które mogłyby stanąć na drodze do społecznej akceptacji. Z tego powodu można zaobserwować zdecydowaną niechęć do także inny powód cd zanika Choć pod względem Mam wrażenie, że w ostatnim czasie definicja "transpłciowości" choć nadal szeroka, odrobinę się zawęziła. Gdzieś z pod parasola wypadł crossdressing (drag?), osoby łamiące role i stereotypy płciowe, oraz na różne inne sposoby transgresyjne ale jednak utożsamiające się z tym jako zostały podpisane przy narodzinach. odcięcie się od seksualizacji (fetyszyzacji) i ekspresji, skupienie na tożsamości płciowej wynika to z postępu w dyskursie wokół płci generalnie - oddzielając tożsamość od czynności i płeć od obiektów doszliśmy do momentu w którym określenie "crossdresser" w pewnym sensie przestaje mieć rację bytu - jeśli nie ma męskich czy żeńskich ubrań, makijarz jest dla każdego a role społeczne wolne są od płci, kogo jeszcze możemy nazwać crossdresserem? Częściowo może też wynikać z tego, że crossdressing często wiążę sięz fetyszami, a społeczność trans wraz z depatologizacją i demedykalizacją dąży do bycia zaakcaptowaną jako normalni ludzi o innych cecach (jak kolor oczu) i bardzo silnie dystansują tożsamość płciową od seksualności. transwestytyzm zastąpił crosdressing, a ten celem odsunięcia się od "fetyszystów" został całkiem wypchnięty, zastąpiony ew. przez grzeczniejszy i łatwiejszy do zaakceptowania społecznie drag trudne relacje ze swoją seksualnością Czuję, że wraz z popularyzacją określenia cis, zaczęła się klarować ostra granica w miejscu gdzie wcześniej był raczej gradient. backlash po tumblrowych tabelkach płci społeczność trans zrobiła się bardziej zachowawcza, ostrożna na to co wlicza a co nie prowokacje 4chan false flag (wliczanie pedofilii w lgbt) przeciwne siły - inkluzywnośc a transmedykalizm Transmedykaliści ## Podsumowując Jeśli wiesz w jaki sposób dana osoba się określa, to są zawsze właściwe określenia. Pamiętaj jednak, że osoby trans, tak samo jak wszelkie inne mniejszośći, są przede wszystkim ludźmi - zawsze staraj się mieć wrażliwość na to, czy odwołanie do transpłciowości w danym kontekście w ogóle ma sens i celowość. Określenie transseksualizm współcześnie uznawane jest za nacechowane negatywnie - przestarzałe, medykalizujące, patologizujące. Istnieją jednak osoby które z różnych przyczyn określają się w ten sposób i mają do tego pełne prawo, a inne osoby nie mają prawa poprawiać czy negować, nawet, jeśli czują się z tym niekomfortowe. Najbezpieczniejszym ogólnym określeniem jest zawsze transpłciowość lub po prostu przymiotnik trans pisany oddzielnie od rzeczownika np. osoby trans czy trans mężczyźni. Razem piszemy z przymiotnikami np. tranżeński. Określenie transseksualizm nie tylko jest przestarzałe i patologizujące, ale nawet historycznej dotyczyło tylko wąskiego wycinka osób trans. Niektóre binarne osoby transpłciowe tak się określają - i mają do tego pełne prawo. Zdecydowana większość osób trans współcześnie określa się jako osoby transpłciowe, jest to tzw. umbrella term, który zawiera w sobie wszystkie osoby trans: binarne, niebinarne, agender, gnc itd. O ile ktoś nie zwróci wam uwagi, że preferuje inne określenie, najlepiej właśnie tego się trzymać. Pokażecie w ten sposób rozmówcy nie tylko, że jesteście na bieżąco (a więc jesteście kompetentni), ale do tego że zwyczajnie ich szanujecie. A o preferowane zaimki zawsze najlepiej zapytać a nie zgadywać czy narzucać, jak już jesteśmy przy tego typu złotych radach xD ------------------ brudnopis: P.S. Do ICD-11 w Polsce pewnie jeszcze co najmniej kilka lat, a tymczasem osoby zainteresowane dużo nowszą wiedzą (choć też już troszkę leciwą) na temat osób transpłciowych odsyłam do Standardów WPATH, które ostatnio w końcu doczekały się polskiego tłumaczenia: https://www.wpath.org/publications/soc Z góry przepraszam za brak źródeł, naprawdę nie mam czasu, aczkolwiek większość nich znajdziecie w formie hiperłączy w moim tekście: https://krytykapolityczna.pl/kraj/historia-milo-mazurkiewicz/ Jakbyście chcieli więcej info na jakiś temat albo więcej źródeł to wołajcie śmiało, możecie też na priv bo mam ten czat wyciszony i może mi umknąć 😉 transdżenderyzm transwestytyzm trans* trans reclaim i stare osoby transmed i wykluczanie On Constituencies: Transgender v. Transsexual v. Trans Who knows what to call transpeople these days? The dominant discourse in the transcommunity is at best a moving target. Transgender began its life as a name for those folks who identified neither as crossdressers nor as transsexuals—primarily people who changed their gender but not their genitals. An example of this is a man who goes on estrogen, possibly lives full-time as a woman, but does not have or want gender recognition surgery. The term gradually mutated to include any genderqueers who didn’t actually change their genitals: crossdressers, transgenders, stone butches, intersex, and drag people. Finally, tossing in the towel on the noun list approach, people began using it to refer to transsexuals as well, which was fine with some transsexuals, but made others feel they were being erased. I personally believe that transgender has succeeded where transsexual failed because people are more comfortable saying it out loud because the latter term—if you hold the word up in the mirror and read it backwards—has the word “SEX” cleverly imbedded in it. In addition, many folks are moving away from “transssexual,” because it sustains the long-standing cisgender imperative to genitalize gender, reducing it and us to the status of our gentials, which is both intrusive and disparaging. Notwithstanding that, I have used the term to refer specifically to that sub-group of transpeople who want to or have changed sexes. And I continue to use it to refer to my own experiences in coming out, since we were, quite specifically perceived as “transsexuals.” To pick just one example, there were many kinds of trans and very genderqueer women at the Michigan Womyn’s Music Festival—it was practicaly an annual gala for them—but only those of us who self-identified, or whom security suspected as being “transsexual,” were evicted. While I support the move to de-genitalize gender, it’s important to recognize that terms like “transsexual” don’t just medicalize gender, but can also denote a specific poliitcal experience of it. Alas, the term is increasingly hardening into an identity to be defended from intruders rather than a welcoming descriptor open to all who want it. For instance, I recently had a butch lesbian tell me she didn’t want to “co-opt my voice,” and so only identified herself as “small-t transgender.” This was from a woman wearing slacks, flat shoes, a vest, and coat and tie. She was more transgender than I was. I’ve also been asked repeatedly if I wasn’t angry that so-and-so was publicly identifying as transgender because she wasn’t “really” a transsexual, being “only” a drag person, or an intersex person, or a crossdresser, or a…[fill in offensive and appropriating identity here]. The result of all this is that I find myself increasingly invited to erect a hierarchy of legitimacy for trans, complete with walls and boundaries for me to defend—a project for which I not only have no interest but to which I’m quite actively opposed. I am much more interested in challenging a gender system that compels each body (not just the trans ones) to answer to one of two binary identities, to express themselves as masculine or feminine, Woman or Man, and punishes those who don’t fit, or those who seek to switch identities, or find themselves (like me) stranded somewhere in between. I am much more interested in contesting the linguistic fiction that “real” gendered identities like transgender or transsexual, however broad and umbrella-like, actually existed prior to the oppressive systems that required us to announce ourselves through them. This seduction of language, constantly urging us to name the constituency we represent rather than the oppressions we contest, is a Faustian bargain through which the political legitimacy of identity politics is purchased. I only regret that I have succumbed to that seduction myself too often. For this is not a book about identities, but about a common cultural machinery—one that repudiates, stigmatizes, and marginalizes many kinds of bodies. This is not a machinery that harms only the gender-differerent and gender nonconforming. Indeed, three decades of research, practice, and theory have established beyond a doubt that rigid gender binaries are also harmful and even destructive to those bodies that do fit, and that do successfully internalize narrow masculine or feminine norms. The gender system is why (for example) young Black men are perceievd as hyper-masculine, physically threatening, and 4.5 years older than they actually are. It is part of why young Latinas who buy into narrow womanhood ideals have higher rates of suicde than any other ethnic or racial group in America. It is part of why young men in low-income communities fear public vulnerabilty so much that they postpone medical care until their bodies are in crisis from treatable and even preventable illnesses. And it is why Black female students who fail to display submissive, white, middleclass forms of femininity in school are increasingly (in Kimberle’ Crenshaw’s phrase) “pushed out, overpoliced, and underprotected.” It is why privilege and opportunity in American continue to be deeply stratified by race, class, and gender. A rigid binary gender system affects ALL of us, conforming and nonconforming, if in very different ways. It is an intentional and systemic oppression, and, as such, cannot be fought through personal action, but only through an organized and systemic response. So while this book necessarily focuses on gender difference and queerness, it is not a book for transpersons, but rather for all persons interested in challenging and contesting that system. I hope you enjoy it. -izm medykalizacja, patologizacja język ma znaczenie transdżender/transgender podział na transseksualizm jako binarne/mające operacje i kontrowersje wokółtego (np.Buck Angel) kompletny brak empatii > tu wstawka z ricki Notatki: https://www.facebook.com/events/3547009225356823/ Eskplozja tożsamości ksenogender i mogai [^1]: [wikipedia.org: *Institut für Sexualwissenschaft*](https://en.wikipedia.org/wiki/Institut_f%C3%BCr_Sexualwissenschaft) [^2]: [rp.pl: *Kiedy Światowa Organizacja Zdrowia wykreśliła homoseksualizm z listy chorób i zaburzeń*](https://www.rp.pl/Kraj/170519085-Kiedy-Swiatowa-Organizacja-Zdrowia-wykreslila-homoseksualizm-z-listy-chorob-i-zaburzen.html) [^3]: Burn the Binary! Selected Writings on the Politics of Being Trans, Genderqueer and Nonbinary, 2017. Tłumaczenie własne. [^4]: [wikipedia.org: *Gender dysphoria*](https://en.wikipedia.org/wiki/Gender_dysphoria) [^5]: [newsweek.pl: *YouTuber ContraPoints Attacked After Including Controversial Buck Angel in Video*](https://www.newsweek.com/youtuber-contrapoints-attacked-after-including-controversial-buck-angel-video-1466757) [^6]: [Twitter](https://mobile.twitter.com/BuckAngel/status/1146507196869435392) [^7]: [queer.pl: *Także geje ginęli w obozie Auschwitz*](https://queer.pl/artykul/186331/takze-geje-gineli-w-obozie-auschwitz) [^8]: Drescher J., Cohen-Kettenis P., & Winter S. (2012). *Minding the body: Situating gender identity diagnoses in the ICD-11. International Review of Psychiatry*, 24(6), 568–577. pmid:23244612 za: [journals.plos.org](https://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0160066#pone.0160066.ref003)