# Kontekst Rozpoznaje, żę w różnych przestrzeniach mojego życia mają miejsce napięcia mające podobne cechy wspólne. Napięcia te nie mają natury "zrywającej" lecz zawsze "osłabiającą". Są one przeze mnie akceptowalne choć "obsługiwane" dość znaczącym wysiłkiem emocjonalnym. Wydaje mi się, że wysiłek zwiększa się z roku na rok. Te napięcie jest powodowane "głupim gadaniem". # "Głupie gadanie" (ang. bullshit) Mam prawdopodobnie znacznie obniżoną tolerancję na głupie gadanie w porównaniu do innych dojrzałych osób. Jak to u mnie to wygląda?: - Wyłapuje głupie gadanie nawet w sytuacjach gdy mnie nie dotyczą - Mówienie tego typu mnie aktywuje - nie potrafię go ignorować, kosztuje mnie emocjonalnie - Nie ma dla mnie dużego znaczenia czy głupie gadanie odbywa się w wątku pobocznym, small talku czy istocie spotkania - Jest bardzo niska szansa, że zbuduje trwałe relacje z osobami, które praktykują takie mówienie - Mam tendencje do fact-checkowania na swój użytek rzeczy, które rozpoznaje w taki sposób Co ciekawe nie jestem wrażliwy na błędy rzeczowe. To nie o bycie w błędzie chodzi. Chodzi bardziej o coś co mógłbym nazwać "mądrościami". Nie chcę podawać realnych przykładów. Wymyślonym przykładem "głupiego gadania" jest dla mnie także coś takiego: > Nie ma sensu się teraz starać. To czy coś osiągniemy czy nie nie zależy od nas tylko od tego czy przełożony nas lubi. Trzeba umieć grać w tę grę, a tego nie uczą w szkole. Tego powinni uczyć, a nie matematyki. Nadal tyle naiwnych ludzi myśli, że jak się będą uczyć dobrze matematyki to ktoś będzie na to potem patrzył. Musisz się nauczyć dobrze wchodzić w dupę przełożonym. # Nieuniknioność Bullshit jest pośród nas. Sam tworzę bullshit. Nie ma miejsca w którym można go wyeliminować do zera. Nie należy zatem takiego miejsca poszukiwać. Mogę zaryzykować tezę, że 15 lat temu było go wokół mnie tyle samo ile jest teraz. Jednak 15 lat temu byłem na niego mniej wrażliwy. Głównym powodem mniejszej wrażliwości była moja mniejsza zdolność do jego wyczuwania. Skoro go intelektualnie nie czułem to nie wpływał na mnie. Przykładem niech będą liczne "argumenty religijne", które teraz wiem, że kompletnie były nietrafione, ale wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem. # Tolerancja Skoro bullshit jest nieunikniony to powinienem umieć go tolerować. Tolerancja może mieć różne poziomy. Moja obecna tolerancja bullshitów na godzinę jest tak niska, że nie jestem w stanie w pełni cieszyć się w obecności w większości grup mojego życia - rodziny, pracy, wspólnoty, zaangażowania społecznego. To niebezpieczne. # Psucie humorów To nieuchronna konsekwencja okazywania braku tolerancji wobec bullshitów. Zdecydowana większość bullshitu, który jest obok mnie nie jest zawioniony przez osoby. To np: - Powtarzanie legend miejskich (przecież usłyszeli z zaufanego źródła) - Dzielenie się przemyśleniami, które nie były konfrontowane z faktami (kto to robi w dobie indywidualizmu?) - Awansowanie bez należytych kompetencji (to przede wszystkim decyzja firmy) - Wykonywanie pracy poniżej oczekiwań (ale nikt tym osobm nie dał feedbacku w dobie troski o dobrostan) Bullshit więc nie tylko psuje mi humor. Przede wszystkim powoduje, że ja psuje humory innym gdy nie potrafię opanować swojego odpalenia się (ang. trigger). # Obserwacje Znam wiele osób, które wiem, że są kompetentne, a które potrafią tolerować bardzo wysoki poziom bullshitu. Koncentrują się na swoim odcinku podłogi i puszczają obok wszystko co można. Są pragmatyczni i skoncentrowani na swoim celu i efektach. Imponuje mi to. W szczególności zdaje się, że osoby młodsze mają wysoką zdolność wybiórczego wpływu na swój stan organizacji w której się znajdują. Bullshit zdaje się być nie tak ważny w praktyce. Nie niszczy projektów, nie powoduje implozji kosmosu, nie przekreśla kompetencji na innym polu. Może nie warto poświęcać mu tyle swojej energii w takim razie? Tendencja do bullshitu jest chyba cechą osobowości. Jeśli ktoś na jednym tle to robi to duża szansa że będzie na innym. # Wyzwania Jeśli nie opanuje tego tematu stracę: - znajomych - miejsc w których działam - poczucie sensu i zrozumienia świata Pytania robocze: - Czy powinienem świadomie podnieść tolerancję? - Jakie narzedzia mogą mnie wesprzeć w wpływaniu na moją tolerancję? - Jak mógłbym wykryć, że zbliżam się do progu tolerancji zanim go osiągnę?